Styl Magazynu Kuba

ARTYKUŁ 53. Obywatele mają wolność słowa i prasy w zgodzie z celami społeczeństwa socjalistycznego. Warunki materialne do wykonywania tego prawa są zapewnione przez fakt, że prasa, radio, telewizja, kino i inne media są własnością państwa lub własnością społeczną i nigdy nie mogą być własnością prywatną. Zapewnia to ich wykorzystanie w wyłącznej służbie ludu pracującego i w interesie społeczeństwa.

Reinaldo mówi niedużo o pracy jako oficjalny dziennikarz. Kiedy to robi, jest to mieszanina frustracji i ulgi. To pierwsze z powodu odpowiedzialności za tworzenie tylu stereotypów , a to drugie, ponieważ wyrzucenie z gazety Juventud Rebelde  (Buntownicza Młodość ) uczyniło go wolnym człowiekiem. Szczególne miejsce w jego wspomnieniach zajmuje Revista Cuba Internacional (Międzynarodowy Magazyn Kuba), gdzie pracował prawie 15 lat.

W naszym domu tworzyliśmy całą kategorię wiadomości z nazwą tej publikacji. Kiedy korespondent z prowincji mówi w telewizji o cudach fabryki akumulatorów, bez wzmianki , jaka jest rzeczywista produkcja, spoglądamy na siebie, śmiejemy i zapewniamy: ,, to jest w najgorszym stylu Revista Cuba ’’. Jeśli tekst w prasie przedstawia  życie małej wioski na prowincji przez różowe okulary, także kojarzymy to z publikacją, która wyrządziła i nadal wyrządza taką szkodę.

Mayerín, przeciwieństwo Reinaldo, właśnie ukończyła Wydział Komunikacji Społecznej. Czasami dzwoni do mnie z płatnego publicznego telefonu, aby skomentować swój ostatni artykuł na internetowej stronie, z którą współpracuje. Widziałaś ? – pyta mnie – co udało mi sie wcisnąć w trzeciej linijce drugiego akapitu? Idę więc i sprawdzam śmiałość mojej przyjaciółki reporterki i odkrywam, że zamiast napisać ,, nasz ukochany i niezwyciężony Dowódca’’, jest po prostu,, Fidel Castro’’. Niech twoja śmiałość nie ustaje !

Rożne pokolenia specjalistów informacji musiały  wejść na tor cenzury, ideologicznej propagandy i pochwały władzy. Osładzanie rzeczywistości, wykorzystywanie krajowych mediów jako wizytówki fałszywych osiągnięć i wypełnianie gazet spreparowaną i zniekształconą Kubą, to niektóre ze zła naszej oficjalnej prasy. Jeśli te zniekształcenia pozostawiają gorzki smak na ustach czytelników i widzów, skutek jest jeszcze gorszy dla samych dziennikarzy.

Koniec informatorów jest taki, że prostytuują swoje słowo, aby nie wpaść w kłopoty lub dla pozyskania pewnych korzyści. Społeczny prestiż reportera gwałtownie zmniejsza się i prasa staje się instrumentem politycznej dominacji. Temu informatorowi, który jako dziecko marzył o ujawnianiu jakiegoś skandalu albo zbadaniu do końca jakiegoś zdarzenia, pozostaje tylko zwinąć lub pociągnąć za drzwi, kontynuować maskowanie rzeczywistości albo zostać uznanym przez rząd za ,, nie-dziennikarza’’.

06.02.2014

Operacja Czystka

Ulice Infanta i Vapor, ósma w nocy. Rusztowanie skrzypi pod ciężarem okupujących go. Teren jest ciemny, ale  dwóch malarzy wciąż przeciąga pędzle po brudnych balkonach, elewacjach i długich kolumnach, wychodzących na aleję. Czas nagli, II Szczyt CELAC( Państw Latynoamerykańskich i Karaibskich) rozpocznie się za parę godzin i wszystko musi być gotowe na przyjęcie gości. Ulice, którymi   przejadą prezydenckie karawany, będą upiększone, asfalt uzupełniony, dziury zatkane i bieda ukryta. Prawdziwa Hawana ukryje się pod innym miastem z rekwizytów, jakby brud – nagromadzony przez dziesięciolecia – był przykryty wspaniałym i efemerycznym dywanem.

Potem nastąpi ,, czystka ludzka’’. Pierwsze oznaki tego, że montuje się inną scenografię, dają  telefony komórkowe. Urywane rozmowy, wiadomości tekstowe nie docierają do odbiorców, nerwowe sygnały zajętej linii odpowiadają na próbę połączenia z aktywistą. Nadchodzi więc druga faza, fizyczna. Na rogu niektórych ulic roi się od rzekomych par, które nie rozmawiają ze sobą, mężczyzn w koszulach w kratę, którzy nerwowo dotykają słuchawkę, ukrytą w uchu, sąsiadów w roli strażników naprzeciwko drzwi, tych samych, których wczoraj prosili o trochę soli. Całe społeczeństwo wypełnione jest szeptami, uważnymi i przestraszonymi oczami, wielką dozą strachu. Miasto jest napięte, trzęsące się, w stanie gotowości: rozpoczął sie Szczyt CELAC.

Ostatni faza przynosi zatrzymania, groźby i areszty domowe.  W tym samym czasie w telewizji spikerzy uśmiechają się, zdają relacje z konferencji prasowych i przenoszą swoje kamery aż pod schody dziesiątek samolotów. W Pałacu Rewolucji są czerwone dywany, wypolerowane podłogi, paprocie drzewiaste, toasty, fotografie rodzinne, zmiany kierunku ruchu, co dziesięć metrów policja, ochroniarze, akredytowana prasa, przemówienia na otwarcie, zastraszeni ludzie, wypełnione więzienia, przyjaciele, po których ślad zaginął. Nawet rafinerii Ñico López nie pozwala się na wypuszczanie brudnego dymu z  komina.  Kartka pocztowa po retuszu jest gotowa… ale brakuje jej życia.

Potem, potem wszystko mija. Każdy prezydent i każdy kanclerz powraca do swego kraju. Wilgoć i brud wyrasta spod cienkiej warstwy farby na elewacjach. Sąsiedzi, którzy uczestniczyli w operacji powracają do swojej nudy, a urzędnicy  Operacji Czystka są wynagradzani w postaci hotelu, którego pokryte są wszystkie koszty.  Rośliny posiane na uroczystości usychają z braku wody. Wszystko powraca do normalności, albo do totalnego braku normalności, który charakteryzuje kubańskie życie.

Fałszywa chwila minęła. Żegnaj II Szczycie CELAC