Na własnej skórze

Zdjęcie zaczerpnięte z www.elciudadano.cl/

Mój telefon komórkowy zadzwonił dokładnie w momencie, w którym wojskowy o surowym spojrzeniu wręczał mi formularze potrzebne do ubiegania się o wyjazd. Budynek na ulicy 17 między ulicami J i K wyglądał na odnowiony: nowe okna z aluminium i szkła, odmalowane ściany i zwiększona liczba krzeseł na długie wyczekiwanie. Nic w tej niedawno odnowionej instytucji nie wskazywało na to, że mieli zamiar zmniejszyć restrykcje dotyczące wyjazdu z kraju i wjazdu do niego. Wydawało się, że ten ogromny przemysł bez kominów, jakim są ograniczenia migracyjne, wraz z wysokimi corocznymi dywidendami w wymiennej monecie, będzie funkcjonował jeszcze przez wiele lat. Przyjęłam wiadomość z niedowierzaniem, przygnieciona biurokracją, która przytłaczała mnie przez cały ranek. Niemal metaliczny głos, niesiony przez połączenie Skype, zapytał: „Słyszałaś, co powiedział Raúl Castro?”.

Wróciłam do domu i wysłuchałam wystąpienia kubańskiego prezydenta przed Zgromadzeniem Narodowym. Niemal na końcu ogłosił, że „pracuje nad wprowadzeniem w życie zmian w obecnej polityce migracyjnej”. Mam w moich rękach wszystkie te formularze, by uzyskać pozwolenie na podróż i paszport pełen wiz, z których nie udało mi się skorzystać. W następny czwartek mam być obecna na imprezie BlogHer w San Diego, ale wydaje się niemożliwym, żeby złagodzenie przepisów nastąpiło tak szybko, żebym mogła wejść do tego samolotu. Przysłuchując się nowemu Najwyższemu Liderowi przypomniałam sobie słowa przyjaciela, który powiedział pół żartem pół serio: „Na Kubie ani to, co dostępne, nie jest całkiem dostępne, ani to, co zabronione, nie jest całkiem zabronione”. W tym przypadku nie mogę pozbyć się sceptycyzmu, który wypływa z mojego osobistego doświadczenia, szesnastu odmów wyjazdu w ciągu zaledwie czterech lat.

Możliwość opuszczania naszego kraju i powrotu do niego była zbyt długo elementem ideologicznej przemocy w tym kraju. Otrzymanie białej karty, która umożliwia nam wyjechanie z Wyspy czy „uprawnienia” do wjazdu na terytorium kraju stało się uzależnione od tego, czy jesteśmy „politycznie poprawni”. Nie wierzę, że szlaban podniesie się w równym stopniu dla wszystkich. Lista osób, które nie mogą wyjechać zostanie w jakiejś szufladzie, szkarłatna litera naznaczy tych, którzy nie będą beneficjentami tej reformy. Mimo to, coś idzie w dobrym kierunku. Mam nadzieję, że jeżeli większa liczba Kubańczyków dostanie pozwolenie na wyjazd, ta wymuszona niemobilność innych stanie się bardziej kłopotliwa.

tłumaczenie: Karolina Popović

redakcja: Anna Pawłowska

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s