Ochota, by krzyczeć

gato

 

Życie nigdy nie wraca do normalności. Nie wraca do tego momentu przed tragedią, który teraz, iluzorycznie, wspominamy jako okres spokoju. Otwieram notes, staram się zacząć moje życie od nowa, blog, wiadomości na Twitterze… ale nic mi nie wychodzi. Te ostatnie dni były zbyt intensywne. W głowie mam tylko spowitą mrokiem twarz Reiny Tamayo, stojącej przed kostnicą, gdzie przygotowała i ubrała swego syna na najdłuższą z podróży. Następnie pojawiają mi się przed oczami obrazy ze środy: zatrzymania, razy, przemoc, cela więzienna, w której zapach uryny mieszał się z innymi, gdzie Eugenio Leal i Ricardo Santiago domagali się swoich praw. Resztę czasu spędziłam chodząc jak manekin, patrząc i nie widząc, z furią stukając w klawiaturę.

 

Nie ma nikogo, kto napisałby coś spójnego i wyważonego. Mam ochotę krzyczeć, ale ochrypłam 24 lutego.

tłumaczenie: Karolina Popović

korekta: Anna Pawłowska

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s