„Aniołowie stróże”

legal_sonar11

Wszędzie widzę policjantów. Nie wiem, czy mam ich przyklejonych do siatkówki, czy też wzrosła w ostatnich miesiącach, w sposób niepokojący, ich liczba. Poruszają się ciężarówkami marki Mercedes Benz, zatrzymują się trójkami na rogach ulic, a nawet prezentują swoje owczarki niemieckie w różnych punktach miasta. Podczas gdy setki nowoczesnych i zaokrąglonych kamer patrzy na nas z góry, ci umundurowani ludzie kontrolują nas z poziomu ulicy i jej zniszczonych chodników. Pojawiają się znikąd i znikają, gdy są nam najbardziej potrzebni. Są przebiegli w odkrywaniu worka cementu, transportowanego bez pozwolenia, rzadko zaś pojawiają się w nocy w nieciekawej dzielnicy, gdzie liczba przestępstw stale rośnie.

Istnieją też ci ubrani po cywilnemu, „aniołowie stróże”, którzy zajmują stałe miejsce w jakiejkolwiek kolejce, centrum kulturalnym czy zgromadzeniu ludzi. Nie jest ich już tak łatwo rozpoznać, bo zmienili swetry w paski, kraciaste koszule i wojskowy styl fryzur na kolorowe opaski z pomponikami i majtki, wystające ze spodni. Mają teraz telefony komórkowe, okulary przeciwsłoneczne, skórzane sandały, ale nadal można zauważyć ich oderwanie od miejsca, wyraz twarzy kogoś, kto nie utożsamia się z sytuacją, o której donosi. Idą na Festiwal Kina, ale nigdy nie widzieli żadnego z filmów Felliniego, są w galeriach, ale nie są w stanie określić, czy obraz, który widzą, należy do malarstwa figuratywnego czy abstrakcyjnego. W końcu nauczono ich kamuflażu, ale nie udało się im zetrzeć uśmiechu pogardy, który pojawia się na ich twarzach wobec tych „drobnomieszczańskich delikatności”, jakimi są sztuka i jej manifestacje.

Jednakże to, czego najbardziej się boję, to nie grupa tych, którzy noszą na piersi metalową tabliczkę z numerem, ani też tych, którzy w przebraniu piszą raporty, ale przymusową policję, którą nosimy w każdym z nas. Tę, która podnosi do ust gwizdek strachu, by zasugerować nam, byśmy się nie odważyli i która zakłada nam kajdanki obojętności za każdym razem, gdy otaczają nas krytyka i opinie. Przeszła przez Akademię autocenzury i jest wykwalifikowanym żołnierzem w pokazywaniu nam dróg, które nie przysporzą nam kłopotów. Jej kodeks karny ma może z dwa krótkie artykuły: „Nie wplątuj się w problemy” i drugi: „To, co Ty zrobisz, niczego nie zmieni”. Jeżeli obudzimy się któregoś dnia z ochotą na uciszenie tego kopania butów w naszej głowie, przypomni nam o kratach, sądach, chłodzie prowincjonalnego więzienia. Nie musi podnosić pałki przeciw naszym żebrom, bo wie, jak dotknąć zasobów strachu i wykonać ruchy karate, które zostawią nasze ciało obolałe, unieruchomione, postawione przed zdaniem: „Zachowaj spokój, lepiej jest poczekać”.

tłumaczenie: Karolina Popović
korekta: Anna Pawłowska

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s