Mariel

flota_pesquera.jpg

Dziś przynoszę wam zdjęcia portu, który dał swoje imię tysiącom Kubańczyków, a potem popadł w długie, trzydziestoletnie zapomnienie. Stąd wyszli „los marielitos” (termin dotyczy około 125 000 ludzi, w tym wielu więźniów, ludzi chorych umysłowo i homoseksualistów, którzy opuścili wyspę w 1980, odpływając z portu w Mariel i przesiedlili się do Stanów Zjednoczonych. Emigracja była popierana przez kubański rząd, który chciał się pozbyć „nieczystości społecznych” – przyp. tłum.), a w szkole podstawowej opowiadano nam, że pojechali, by szukać „narkotyków i perwersji” na drugim brzegu. Tak sobie ich wyobrażałam, na wiecznej libacji alkoholowej i ze śmiechem w odległości dziewięćdziesięciu mil. „Pożegnanie” było poniżające dla tych, którzy opuszczali wyspę, która sama reklamowała się jako utopijne miejsce.

 

Jajka latały z miejsca w miejsce, jedni rzucali a inni czuli, jak spływają im po twarzach, drzwiach i oknach. Słowo „odpad”, wzięta ze słownika topienia metali, odnosiło się do tych, którzy nie stopili się w tyglu procesu socjalnego. Wróciliśmy do podziałów i stania po dwóch stronach. Ojcowie i synowie przestawali ze sobą rozmawiać, bo jeden z nich wybrał drogę emigracji. Nie otwierali listów i nie odbierali rozmów ci, którzy zostali tutaj, stwarzając historie o zdrajcach, którzy uciekli. Moja nauczycielka pytała, czy „mama albo tata otrzymywali prezenty od rodziny z Północy”. Niejeden z moich małych przyjaciół zdradził bezwiednie tajną relację, jaką jego rodzina utrzymywała z drugim brzegiem.

 

Nie sądzę, że będziemy znowu mieli wydarzenia jak to z portu w Mariel. Emigracja przybrała teraz bardziej milczącą formę w tych skalistych zatokach, przez które każdego świtu ktoś rzuca się w morze i w protokołach z konsulatu, gdzie ludzie szukają wizy. Już nie używa się tych surowych ocen z przeszłości, teraz nazywa się ich „emigrantami ekonomicznymi” i konfiskuje się im własność, jaką po sobie zostawiają. Na zachód od Hawany zostaje nam jednak smutne wspomnienie czasów, gdy tysiące krzyczało „niech idą odpady, niech idą”.

naufragio.jpg

puerto_del_mariel.jpg

grupos_electrogenos.jpg

 

puesto_guardafronteras.jpg

trabajo_voluntario.jpg

Tłumaczenie: Karolina Popović

Blog tłumacza: http://www.lotta7.dzienniki.styl24.pl/

http://www.dziennik.pl/podroze/article171575/Zagraj_to_jeszcze_raz_Sam.html

 

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s