Nikczemność

chavez_simonbolivar.jpg

Hawański bulwar był w środową noc miejscem akcji dla pary, która wraz ze swoim dzieckiem szukała odrobiny świeżego powietrza. Jest dopiero dziewiąta, ale gdy wziąć pod uwagę otoczenie, zdaje się, jakby była już trzecia w nocy. Zapach uryny w każdym rogu przypomina, że pijacy zaczęli wcześnie i że łaźnie publiczne nadal są tylko iluzją. Rzesze prostytutek skłaniają matkę do przyspieszenia kroku, ale dziecku i tak udaje się zobaczyć bardzo bezpośrednią transakcję między sutenerem, jego „narzeczoną” a turystą.

Źle wybrali trasę. Wyszliby na tym lepiej, gdyby pojechali omnibusem do Miramar (jedna z dzielnic Hawany, do 1959 zamieszkiwana przez wyższą klasę społeczeństwa, która emigrowała po rewolucji, obecnie znajduje się tam większość ambasad i spora część hoteli – przyp.

tłum.) i przespacerowali się Piątą Aleją lub wyszli na balkon własnego domu i tam zażywali świeżego powietrza. Szukają Parku Centralnego, ale z dala od kręgu światła wokół statuy Martiego rozciąga się strefa cienia, sprzyjająca miłosnym schadzkom. Nikt się na to nie oburza, bo w tym mieście już od lat nie ma moteli, w których pary mogłyby się spotykać. Uprawianie seksu na ławce w parku jest częścią sztuki miłosnej tych, którzy nie mają własnego kąta.

Policja integruje się z tym nikczemnym nocnym pejzażem, a rodzice już gorzko żałują, że wciągnęli swojego synka w strefę graniczną między centrum Hawany a historyczną częścią miasta. Każde luksusowe wnętrze, jak lobby hoteli Telégrafo, Saratoga, Plaza i Parque Central, ma swoje odzwierciedlenie w ponurych ulicach, które je otaczają. W zamian za centymetry blasku dostaje się niekończące się metry obezwładniającego materialnego ubóstwa.

Dziecko dostrzegało tylko parujące cappuccino, które popijał w kawiarni La Francia pewien cudzoziemiec, siedzący w towarzystwie dwóch bardzo młodych dziewczyn. Nocna Hawana jawiła się w oczach malucha jako pojawiające się ciągle po sobie światło i cień, klienci, którzy konsumują i widzowie, obserwujący, jak pija, niebieskie uniformy, pilnujące porządku i cienie, które ich unikają, zakątki o ładnym obliczu i takie, których lepiej nie znać.

Tłumaczenie: Karolina Popović

Blog tłumacza: http://www.lotta7.dzienniki.styl24.pl/

http://www.dziennik.pl/podroze/article171575/Zagraj_to_jeszcze_raz_Sam.html

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s