W poszukiwaniu kamienia z Rosetty*

piedra_rosetta.jpg

*(Zabytek piśmiennictwa staroegipskiego, jego odkrycie stanowiło przełom w odczytywaniu egipskich hieroglifów, obecnie znajduje się w British Museum w Londynie – przyp. tłum.)

Wystąpienie Raula Castro podczas przejęcia przez niego stanowiska Szefa Rady Stanu i Rady Ministrów nie rozwiało moich już chronicznych wątpliwości. Nieustanne powtarzanie o zmianach, jakie nastąpią, ale bez podawania szczegółów i aluzja do zakazów, które mają zostać zniesione – choć w tym momencie bez ich specyfikacji – pozostawiły mi te same wątpliwości. Rozciągniecie wprowadzenia w życie tych zmian do „w ciągu kilku tygodni” czy „do końca tego roku” przypomina mi pożądaną szklankę mleka, obiecaną przez niego 26 lipca zeszłego roku, dotąd nieobecną podczas mojego skromnego śniadania.   

Wczoraj czułam się jak francuski egiptolog Champollion, starając się rozszyfrować każde słowo, każdą nową osobę, która dołączyła do grupy rządowej. Chociaż nie umiałam zinterpretować całości tego, co się wydarzyło, mogę zidentyfikować niektóre znaki i możliwe kierunki. Na przykład fakt, że Machado Ventura będzie teraz wiceprezydentem, wskazuje na to, że nie będzie elastyczności ani poczucia nowego pokolenia, co napiętnuje kolejne kroki. Ortodoksja, postawa pionowa i ekstremalna wierność zdają się wykwitać z tego osobnika, który przed niemal dekadą podpisał znany dekret zabraniający ustawiania choinek w miejscach publicznych. Jego obecność jako „numeru dwa”, pomijając fakt, że zdobył tylko 601 z 609 głosów, zniechęca większość „entuzjastów” rządu Raula.

Podczas próby dopasowania słów wystąpienia do codzienności mojej egzystencji, zatrzymałam się na stwierdzeniu o „zaprzestaniu nieznośnych (…) darmowych udogodnień”. To zdanie nakłoniło mnie do wysunięcia skromnej propozycji: zamienię trzy funty brązowego i białego cukru, miesięczny przydział trzech kilo ryżu i paczkę kawy, które dają mi z rynku żywności racjonowanej za zwiększoną dawkę wolności wyrazu. Wiem, że mój sklepikarz przestraszy się, gdy pokażę mu torbę, prosząc go o parę uncji „prawa do zrzeszeń”, kilka łyżek „wolności opinii” i małą porcję „możliwości wyboru”. Pewnie się mylę,  ale coś takiego chciałabym moc zinterpretować na podstawie tego, co wczoraj usłyszałam.

Egipskie hieroglify okazują się w większości przypadków łatwiejsze do zbadania niż nudna skostniałość kubańskiej polityki.

Tłumaczenie: Karolina Popović

Blog tłumacza: http://www.lotta7.dzienniki.styl24.pl/

http://www.dziennik.pl/podroze/article171575/Zagraj_to_jeszcze_raz_Sam.html

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s