Dar „niewidzialności”

1_18.jpg

Przez lata chwaliłam się posiadaniem daru „niewidzialności”, ponieważ w momentach, gdy tego chciałam, mogłam przejść niezauważona i wyplątać się z trudnych sytuacji. Ubrana w tą pelerynę „Harrego Pottera” uchylałam się od uczestnictwa w Unii Młodych Komunistów („młodzieżówka” Partii Komunistycznej Kuby, zrzesza ludzi między 15 a 30 rokiem życia, udział w organizacji jest dobrowolny a przystąpienie odbywa się na zasadzie selekcji, obecnie (dane z 2006 roku) liczy około 600.000 członków – przyp. tłum.), otóż, co wydaje się niewiarygodne na do granic zideologizowanej Kubie lat 80., nikt nigdy nie zapytał mnie, czy nie chciałabym zostać członkiem.

Byłam niewidzialna również wtedy, gdy ciężar odpowiedzialności i potrzebnej perfekcji zostawał wolny do wzięcia tuż obok mnie. Tak oto uniknęłam, w sposób niedostrzegalny (aż do dziś) prawie obligatoryjnej przynależności do FMC (Federacja Kubańskich Kobiet – przyp. tłum.), używając starego „numeru” posiadania zameldowania i dowodu tożsamości w jednym domu i mieszkania w drugim, wykpiłam się też od przynależności do związku zawodowego, a nawet udało mi się nie dać się zaznaczyć piętnem „Uniwersytet jest dla rewolucjonistów”, gdyż miałam szczęście studiować na wydziale filologicznym w momencie pewnego rozluźnienia, spowodowanego rygorami Okresu Specjalnego („Período Especial”, okres długiego kryzysu na Kubie, spowodowanego upadkiem związku Radzieckiego w 1991 i trwającego do 1994 roku – przyp. tłum.). 

Jednak sztuczka z chowaniem się już nie działa. „Dałam się zauważyć” i w akcie najwyższego ekshibicjonizmu zaczęłam pisać ten blog. Mój przyjaciel dał mi bezcenny powód, by to zrobić, kiedy opowiedział mi o dyskusji, jaką odbył z „chłopcami z aparatu”, którym powiedział: „Wszystko to, co myślę i piszę podpisuję swoim imieniem, za to żadna z rzeczy, które wy robicie czy mówicie, nie jest dopuszczona do publikacji, a już na pewno do podpisu”.

Tak więc zainspirowana radami mojego przyjaciela posunęłam się trochę za daleko i nawet wstawiłam swoje zdjęcie do blogu. Chociaż doceniam rady wszystkich tych, którzy do mnie napisali, prosząc bym wymyśliła sobie jakiś pseudonim i usunęła swoją twarz z sieci, muszę im powiedzieć, że stanowi to część osobistej terapii „anty – niewidzialności”.

Tłumaczenie: Karolina Popović

Blog tłumacza: http://www.lotta7.dzienniki.styl24.pl/

http://www.dziennik.pl/podroze/article171575/Zagraj_to_jeszcze_raz_Sam.html

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s