Świt nad Hawaną z mojego balkonu

1_03.jpg

W moim podręczniku do geografii z szóstej klasy widniało zdjęcie pokazujące zanieczyszczenie środowiska krajów kapitalistycznych. Nie wiem, czy był to widok Londynu czy Berlina, wiem tylko, że to zdjęcie bardzo go przypomina.

Tłumaczenie: Karolina Popović

Blog tłumacza: http://www.lotta7.dzienniki.styl24.pl/

http://www.dziennik.pl/podroze/article171575/Zagraj_to_jeszcze_raz_Sam.html

Plakaty tak, ale tylko o piłce

1_04.jpg

W tych dniach kraj przeżywa baseballową gorączkę w związku z ostatnimi meczami play off narodowej serii. „Industriales” ubierają się na niebiesko, podczas gdy czerwony jest kolorem klubu z Santiago de Cuba. Na wielu balkonach, drzwiach i murach czyta się hasła jak „Industriales Zwycięzcą” czy „Santiago do boju!”. Członkom partii nakazano, by podczas meczów na wielkim Stadionie Latynoamerykańskim (stadion w Hawanie, przeznaczony głównie do baseballu zbudowany w 1946 roku – przyp. tłum.) unikali, by krzyczano lekceważąco słowo „Palestyńczycy” w odniesieniu do graczy drużyny ze wschodu. Tymczasem rozmieszczenie policji w środku i dookoła stadionu porównywalne jest tylko z tym podczas Szczytu Państw Niezaangażowanych (Ruch Państw Niezaangażowanych – organizacja międzynarodowa, która skupia ponad 100 państw nie wiążących się z żadnym z istniejących bloków politycznych – przyp. tłum.) z zeszłego września.

Nawet ja, która nie podzielam baseballowej pasji, oglądam mecze transmitowane przez telewizję  i skaczę, gdy „przemysłowe lwy” zdobywają punkt. Jednak nie mogę nie zauważyć, że w te dni piłka zagłębia nas w coś nierealnego, że nawet pojawienie się tolerowanych plakatów to tylko przejściowe pozwolenie, którego nie możemy użyć do innych tematów. Mogę sobie wyobrazić, co się stanie, gdy w momencie dojścia do finału przyczepię do mojego balkonu najmniejszy papier głoszący: „Tak dla etanolu” albo „Internet dla wszystkich”.

Tłumaczenie: Karolina Popović

Blog tłumacza: http://www.lotta7.dzienniki.styl24.pl/

http://www.dziennik.pl/podroze/article171575/Zagraj_to_jeszcze_raz_Sam.html